fbpx

Turbio, czyli „pochmurny”

Butelka wina turbio

To wino jest pewnego rodzaju fenomenem, bo przesuwa granicę słowa „wino” daleko poza obszar wykwintnych degustacji i rozbudowanych opisów. To wino proste i pełne zabawy. Nawet etykieta jest tu zbędna.

Turbio oznacza po hiszpańsku pochmurny. I rzeczywiście. Bierzemy butelkę pod światło, delikatnie nią wstrząsamy i z dna zaczynają podrywać się chmury, a sam trunek staje się mętny. Dzieje się tak, ponieważ wino nie zostało poddane procesowi filtracji. Turbio powstało w Galicji ze szczepu albariño. I to pokazuje całą gamę możliwości przy produkcji wina. Albariño to przecież podstawa cenionych, rześkich i mineralnych win z Rías Baixas, których Turbio wydaje się być dalekim dowcipnym kuzynem. Podobnie niewiele je łączy z beczkowanymi białymi winami z tego samego szczepu. Ale to już opowieść na inne… wino.

Skąd pochodzi i jak pić?

Hiszpanie podają to wino raczej lokalnie, a większość jest spożywana w samej Galicji. Niska zawartość alkoholu w bardzo mocno schłodzonym winie powoduje, że można nim się po prostu cieszyć. Dlatego w pierwszej #tapaspaczce umieściliśmy dwie butelki tego trunku. Z TAPAS Barcelona i naszych własnych doświadczeń wiemy, że… Turbio szybko znika.

Z czym pić?

Galicja słynie z owoców morza i to dość naturalne połączenie. Jednak wino doskonale sprawdzi się w niemal każdej konfiguracji. Zagra z lekkimi serami, oliwkami, marynowanymi w oliwie warzywami, a dzięki swojej strukturze także stworzy udaną parę z lekko pikantnymi daniami, np. tymi, które zawierają chorizo.

No dobrze… to co w nim wyczuwamy?

Przede wszystkim jabłka! W Turbio znajdziemy nuty bliższe cydrom niż aromatom, które znamy z klasycznych białych win. Pojawia się też sporo nut drożdżowych. Jedno jest pewne i bardzo przewrotne – trudno w nim znaleźć nuty klasyczne dla szczepu albariño, z którego przecież powstało. Ale Turbio to zabawa. Zatem na zdrowie!

Rezerwuj Stolik
0